Ostatnie zajęcia poświęciliśmy pewnej idei, która upiera się, że fotografia to sztuka operowania światłem. Nie ma lepszego sposobu zatem, żeby przekonać się o autentyczności tej tezy, jak tzw. “malowanie światłem”, czy inaczej “nocne graffiti”. Potrzebowaliśmy tylko trzech rzeczy: aparatu fotograficznego, statywu i latarek, poza tym wymagane było ciemne pomieszczenie. Nie musieliśmy długo czekać na ciekawe efekty, na ciekawą opowieść… (warto dodać, że poniższe zdjęcia nie są fotomontażem, nie były obrabiane, to jednorazowe ujęcia)
Dawno, dawno temu, pewien Anioł Stróż sumiennie wykonywał swoje obowiązki

sam nie przeczuł jednak, że zauroczy się w niecodziennej urodzie napotkanej przypadkowo kobiety, która zawróciła mu w głowie

niestety jego fascynacja musiała zmierzyć się z pewnymi konsekwencjami, zaniedbał bowiem swoje obowiązki, chwilowo stracił z oczu duszę, którą się opiekował…

w przypływie rozpaczy szukał osób, które mogą mu pomóc cofnąć czas i zawrócić przykry obrót spraw, najpierw trafił do SuperBogusia, jednak był on zajęty ratowaniem świata

kolejną osobą, która nie mogła zaradzić tej trudnej sytuacji był Flash Damian, jedyna osoba na ziemi z umiejętnością przebywania w kilku miejscach naraz

mimo chęci i podjętych heroicznych prób nikomu się nie udawało. Sytuacja zmieniła się pewnego mrocznego popołudnia, nieopodal opisywanej sytuacji przejeżdżał młody bard, kto raz usłyszał jego grę – wiedział, że świat ma jeszcze wiele do odkrycia, gitarowe riffy kruszyły serca młodych dam, potrafiły zmotywować ospałych mężczyzn do walki, a wedle nieśmiałych plotek, przywrócić błąkające się dusze do ciała. Bard poproszony przez Anioła Stróża postanowił zaryzykować blask reputacji i zagrał sprawdzony kawałek

efekt gry zaskoczył wszystkich, a ucieszył przede wszystkim przyjaciół zaniedbanej duszy, którzy ponownie mogli spotkać się ze swoim znajomym!

W rolach głównych:


